Vulcan walił się szybko, od kiedy Migowie
wyszli na ulice. Obrazy zaciętych walk, grabieży, porażek strażników
przelatywały przez monitor Barona.
Thoresen wyłączył ekran. To było beznadziejne. Nie mógł już
zrobić nic więcej, aby zdławić rewoltę. Musiał po prostu pozwolić jej samej się
wypalić, aby na gruzach spróbować odbudowali swoje królestwo.
Zabłysło światełko, zwracając jego uwagę. Thoresen niemal
zignorował je. Jeszcze jeden raport od rozhisteryzowanej straży. Nie, musi na to
odpowiedzieć. Włączył komputer.
Serce stanęło mu w piersi. Komputer zidentyfikował przywódcę
Migów. Sten. Ale przecież on nie... Jak.. I Baron wiedział już, że jego świat
był bliski końca.
Istniała tylko jedna możliwość: Sten; Gwardia; Projekt Bravo.
Imperator wiedział i Imperator odpowiadał za rewoltę Migów. Sten był członkiem
Sekcji Modliszki.
Thoresen desperacko poszukiwał jakiegoś rozwiązania. Co się
teraz stanie? Jak miał na to zareagować? To o to szło Imperator szukał pretekstu
do lądowania swoich oddziałów. Thoresen miał wezwać pomoc. Zostałby aresztowany,
Projekt Bravo odkryty i wtedy...
Wreszcie znalazł sposób. Pójdzie do laboratorium. Zabierze
najbardziej istotne akta. Zniszczy resztę i ucieknie. Dopóki znał sekret AM2,
nadal mógł kpić sobie z Imperatora.
Wstał i ruszył w kierunku drzwi. Zatrzymał się. Jeszcze coś.
Imperator prawdopodobnie nakazał zniszczenie laboratorium. Sten i jego zespół
mogli być już w drodze. Pospieszył do komunikatora.
Na ekranie ukazała się wystraszona twarz szefa bezpieczeństwa.
- Sir!
- Potrzebuję tylu ludzi, ilu tylko możesz mi dać. Tutaj. Teraz
- warknął Thoresen.
Szef bezpieczeństwa zaczął coś bulgotać.
- Weź się w garść, człowieku.
Szef zesztywniał.
- Tak jest, sir.
Zniknął. Thoresen myślał szybko. Coś jeszcze? Jakieś inne
przeczucia...? Uśmiechnął się do siebie ponuro, otworzył szufladę biurka i wyjął
z niej małe, czerwone pudełko. Wsadził je do kieszeni i wybiegł za drzwi.
następny |